NBP chce obniżenia limitu odpowiedzialności klienta płacącego zbliżeniówką

karta zbliżeniowa

Ktoś zapłacił twoją kartą zbliżeniową bez podania PIN, zanim ją zablokowałeś? NBP proponuje, żeby klient odpowiadał do kwoty ok. 200 zł, a nie jak dzisiaj – 600 zł. Kartami bezstykowymi płaci obecnie większość klientów banków. Są wygodne, bo dzięki wbudowanej miniantenie kartę wystarczy zbliżyć do czytnika (nie wypuszcza się jej z rąk), a jeśli rachunek nie przekracza 50 zł, nie trzeba nawet podawać kodu PIN.





Nie wszystkim to się jednak podoba. Klienci zarzucają bankom, że nie dają im wyboru, bo większość nowo wydawanych lub wznawianych kart automatycznie wyposażonych jest w tę technologię. Zarzuty biorą się z obaw klientów, którzy uważają, że ryzyko strat finansowych w przypadku straty karty jest bardzo poważne.

Jak omija się zabezpieczenia kart zbliżeniowych?

System ma bowiem też dziury. Na łamach „Gazety” pisaliśmy o klientach, którym skradziono takie karty, następnie wyczyszczono im konta, dokonując kilkudziesięciu transakcji o niskiej wartości, niewymagających podania kodu PIN. Banki co prawda nakładają dzienne limity na transakcje zbliżeniowe (zwykle 200-300 zł), ale można je ominąć dzięki temu, że takie transakcje zatwierdzane są w trybie offline, czyli bez kontaktu z systemem informatycznym banku. To oznacza, że w chwili dokonywania zakupów bank, choć obciąża kwotą transakcji posiadacza karty, nie wie, czy na koncie są jeszcze jakieś pieniądze i czy nie zostały przekroczone limity dzienne liczby i wartości transakcji. O tych transakcjach bank się dowiaduje, gdy ktoś zapłaci kartą z użyciem kodu PIN. Dopiero wtedy terminal połączy się z bankiem i będzie mógł zablokować kartę.

Po naszych tekstach kartom zbliżeniowym zaczął przyglądać się Narodowy Bank Polski odpowiadający za bezpieczeństwo systemu bankowego. Wczoraj działająca przy nim Rada ds. Systemu Płatniczego wydała rekomendacje, które jej zdaniem poprawią bezpieczeństwo płatności i lepiej będą chronić użytkowników kart.

Klient ma zadecydować, czy chce „zbliżeniówkę”

NBP uważa, że klient powinien sam decydować, czy chce mieć w portfelu kartę bezstykową. Powinien też móc wyłączyć i włączyć funkcję zbliżeniową. Jeśli bank nie jest w stanie tego zapewnić, powinien zaproponować klientowi kartę starszej generacji, np. z chipem. Dzisiaj np. mBank pozwala wyłączyć opcję bezstykową, ale bezpowrotnie. Jeśli klient będzie chciał płacić zbliżeniowo, będzie musiał zamówić nową kartę.

Rewolucyjnych zmian NBP chce dokonać w procedurach dotyczących złodziejskich transakcji. Jak jest dzisiaj? Od momentu zastrzeżenia karty za wszelkie transakcje odpowiada bank. Za nieuprawnione płatności przed zastrzeżeniem odpowiedzialność jest dzielona pomiędzy bank a klienta. Bank pokrywa straty, ale dopiero gdy te przekroczą równowartość 150 euro, czyli ok. 630 zł. Straty poniżej tej kwoty ponosi klient (banki oferują ubezpieczenia, w ramach których przejmują całkowitą odpowiedzialność).

Co proponuje Rada? Obniżenie progu odpowiedzialności klienta do 50 euro (ok. 210 zł). Jeśli natomiast klient nie ma możliwości wyboru karty innej niż zbliżeniowa lub nie ma opcji wyłączenia funkcji bezstykowej, pełną odpowiedzialność powinien wziąć na siebie bank.

Ponadto bankom i organizacjom NBP zaleca nadrobienie zaległości, a więc lepsze informowanie o tym, jak działają karty bezstykowe i jakie zagrożenia się z nimi wiążą. Jego zdaniem wskazane są np. dodatkowe szkolenia dla pracowników banków.

 

Źródło:  wyborcza.biz

 

 

 

You can leave a response, or trackback from your own site.



Twój Komentarz Jest Mile Widziany... Dziękuję!

CommentLuv badge

*